Tylko praca…


treatment sitcom treatment sitcom treatment sitcom treatment sitcom treatment sitcom

SCENA I

/Salon. Siedzi Agnieszka i Beata, wchodzi Kaśka z torbą szkolną/

Kaśka
/uśmiechnięta/
Czołem siostry!
Agnieszka
/zaczytana/
Cześć.
Beata
/z gazetą/
Jak tam w szkole ?
Kaśka
Zaraz wam opowiem, tylko rzucę książki i umyję ręce.
/biegnie na górę/
Beata
/wstaje i zbliża się do okna/
Jak tak dalej pójdzie, to jutro popłyniemy do szkoły kajakami.
Agnieszka
Do pracy.
Beata
Co?
Agnieszka
Ty popłyniesz do pracy. Już chyba dosyć na dzisiaj czytania!
/odkłada książkę/
Beata
Ciekawe, jak poszło Kaśce na polskim?
Agnieszka
Dlaczego, miała mieć sprawdzian?
Beata
Nie, miała być pytana przy tablicy.
Agnieszka
Jak ją znam, to pewnie olśniła profesora swoją urodą i zakochał się
Kaśka
/wbiega/
Słuchajcie, szaleństwo, facet od polskiego zakochał się we mnie na
zabój!
Agnieszka
I dał tego dowody stawiając ci pałę z odpowiedzi!
Kaśka
/siada/
No jasne. To znaczy to było tak, słuchajcie. Ja wchodzę, nie, wchodzi cała klasa, siadamy, facet sprawdza obecność, „Pawlicka?!” ja: „Obecna!” On: „Czy ja nie znam twojej siostry?” Ja: „Której, bo mam dwie wujeczne”. On: „Ja znam tylko Agnieszkę”. Ja: „To jesteśmy w domu, przyjacielu”. Cała klasa w ryk! Sprawdził do końca, otworzył dalej dziennik i znów: „Proszę, Pawlicka, zobaczymy, czy naprawdę jesteśmy w domu, przyjaciółko?”
Beata
Dobrze, że masz takie samo nazwisko jak my.
Agnieszka
Nie jestem tego pewna.
Kaśka
Sunę więc na środek. Ja: „A może przełożylibyśmy naszą rozmowę na inny czas i inne miejsce?” Myślałam, że się zaczerwieni albo zbije z tropu, przystojniak…
Agnieszka
To ty go jeszcze nie znasz.
Kaśka
Właśnie, a on do mnie: „Nie musimy się z naszą miłością chować po kątach”.
Beata
Wow, ale ci przysolił.
Kaśka
Nie dałam za wygrane, wy mnie jeszcze nie znacie. On mi tak, więc ja jemu na to: „Nie jestem zwolennikiem ekshibicjonizmu”. On, skubany: „To nie rozbieraj się cała, zdejmij tylko słuchawki z uszu”. Cała klasa w ryk. Ale sobie z nim pogadałam.
Agnieszka
To wszystko ?
Kaśka
Raczej tak. Potem zapytał, czy pamiętam, co było tematem ostatniej lekcji?
Beata
I nie pamiętałaś ?
Kaśka
Wyleciało mi z głowy. Chyba rozumiesz, Beata, przy takim faceci zapomina się o całym świecie.
Beata
Nawet się zrymowało.
Agnieszka
To świetny nauczyciel. Lekcje z nim to burza mózgów. Nie ma kłopotów z przekazywaniem wiedzy, a wszystkich potrafi tak nakręcić, że dosłownie biją się o głos.
Beata
Nigdy o tym nie mówiłaś.
Kaśka
To prawda, na lekcji zawsze jest po prostu siwy dym.
Beata
Ale tematu nie pamiętasz długo.
Kaśka
Ciekawe, dlaczego nazywają go Słoń? Czyżby to jakieś nieczyste skojarzenia?
Agnieszka
O, masz tobie, tylko jedno w głowie.
Beata
Kaśka już się taka urodziła.
Kaśka
Tak, urodziłam się kobietą.
Agnieszka
/spogląda na zegarek/
Dziewczyny, niedługo przyjdzie mama. Proponuję, aby zrobić jej małą niespodziankę.
Kaśka
Tak, przebierzemy się w gumisie. Możemy zaparzyć jej kawę..
Agnieszka
Miałam na myśli posprzątanie twojego pokoju.
/cisza/
Kaśka
Ach, jaka jestem zmęczona… /wstaje/
Chyba pójdę odrabiać lekcje.
Beata
To świetna myśl, ja pozmywam naczynia, a wy zróbcie tutaj porządek. /wstaje, idzie w kierunku kuchni/
Agnieszka
/z przyciskiem/
Już pozmywałam po obiedzie, kochana siostro. /wstaje/ Uwaga, przejmuję dowodzenie, ponieważ obie jesteście niezdecydowane! Daję wam dwie minuty na przygotowanie. Beata idzie po szmatki od wycierania Kurzy. Kaśka, ty wsiadasz dzisiaj na odkurzacz!
Kaśka
Ależ ja już dzisiaj odkurzałam!
Agnieszka
Ale tylko własne spodnie. No, razem uwiniemy się w pięć minut.
/popycha dziewczyny rękami/
Ruszać się, ruszać!
Beata
Żadnej pieśni bojowej, generale ?!
Agnieszkn
Racja. W szeregu zbiórka! /stają obie, Kaśka nie rozumie/
No, Kasia, czekamy na ciebie. /przyciąga ją do szeregu/
Beata
Trzy, cztery i…
„Jeszcze Polska nie zginęła”…
/śmieją się/
Beata
No, to do boju! Po szmaty!
Agnieszka
/Kaśka stoi osłupiała/
Kaśka, co cię tak zamurowało?
Kaśka
Nic, przypomniały mi się dawne czasy z harcerstwa.
Agnieszka
Witaj w klubie „Uroczych wspomnień”.
/dziewczyny rozchodzą się, Beata i Agnieszka idą w stronę kuchni, Kaśka stoi, nagle krzyczy/
Kaśka
/przeciągle/
„Lichtenstein, uderzaj!”
/Beata i Agnieszka zatrzymują się./
Beata
Chciała nas czymś zaskoczyć?
Agnieszka
„Krzyżakami” Sienkiewicza. Co my na to?
Beata
„Oto jest ten, który jeszcze dziś rano mienił się być wyższym nas wszystkie mocarze świata”.
Kaśka
Poddaję się, gdzie odkurzacz ?

SCENA II

/siedzą na kanapie, oglądają informacje, pomiędzy nimi i telewizor stół z krzesłami/

Agnieszka
Bonę, wszędzie wojny, okrucieństwo i zbrodnie.
Beata
Ziemia się przeludnia.
Kaśka
/wyłącza pilotem telewizor/
Ja na to nie mogę patrzeć! Chodźcie na górę, może potańczymy przy jakiejś cudownej muzyce?
Beata
Niezła myśl, Aga, idziesz z nami.
/podchodzi do niej/
Agnieszka
/wstaje/
Dziewczyny, nie obraźcie się, ale ja naprawdę nie widzę logicznego sensu w skakaniu jak żaba po dywanie.
Beata
Ta znowu swoje.
Kaśka
Chodź, chodź, podwiniemy dywan.
Beata
Założymy siatkę przeciwko bocianom.
/wychodzą, nagle Kaśka odwraca się i zatrzymuje w miejscu, obraca się i patrzy na stół /
Kaśka
Stójcie, stół!
/Agnieszka i Beata obracają się i patrzą na stół/
Agnieszka
Chyba nie zamierzasz skakać po stole?
Kaśka
Słuchajcie, wiedziałam że coś tu nie pasuje.
/rusza w kierunku stołu, Agnieszka i Beata za nią/
Kaśka
/odsuwa krzesła/
Pomóżcie mi, przestawimy stół pod ścianę, chociaż mogłybyśmy go całkiem stąd wynieść. Salon wtedy byłby większy.
Beata
/odsuwa krzesła, aby przenieść stół/
Nie wiem, czy to dobry pomysł?
Agnieszka
/pomaga im przenieść stół i krzesła w kąt/
Bez konsultacji z mamą nie powinnyśmy tego robić.
Kaśka
Raz kozie śmierć !
/przestawiły stół w taki sposób, że teraz szafka z telewizorem i magnetowidem stoi na wprost kanapy i dwóch foteli, a środek- jest wolny/
Beata
Zdecydowanie lepiej, więcej miejsca i przestrzeni.
Agnieszka
Niemniej bez konsultacji z mamą…
Kaśka
Nie świruj, w końcu i tak tego stołu nie używacie.
Agnieszka
/oburzona/
Co to znaczy nie świruj?
Kaśka
Jedziemy do góry!
Beata
Jak to?
Kaśka
Tak. /podaje jej rękę i ciągnie ją za sobą do schodów na piętro/
Agnieszka
/sama w salonie/
Muszę sobie założyć słownik języka mojej kuzynki,

SCENA III

/salon, słychać muzykę i tupanie, wchodzi Pawlicka. Niesie ze sobą dwie torby, jedna to torebka skórzana, druga siatka z zakupami. Idzie przez salon zamyślona wprost do kuchni. W miejscu gdzie stał stół, podnosi do góry torebkę skórzaną i bezwiednie stawia ją na stole, ale ponieważ nie ma stołu, torebka pada z hałasem na dywan. Pawlicka nie zwraca na to uwagi, idzie do drzwi od kuchni i nagle staje. Odwraca się i patrzy na salon/

Pawlicka
/sama do siebie/
Ktoś pukał?
/kładzie siatkę z zakupami i idzie w stronę przedpokoju. Potyka się o torebkę i siadając na dywanie wkłada rozsypaną jej zawartość. Siedzi tyłem do stołu/
Albo straciłam pamięć, albo jeszcze wczoraj w tym miejscu stał stół?
Złodzieje mebli?!
Moje córeczki!
/zauważa stół, podchodzi do niego/
A, więc tu jesteś! Już ze mną źle, skoro rozmawiam ze stołem.

SCENA IV

/Pokój na górze, dość obszerny z dworna tapczanikami, dwoma stolikami, na których stoją nocne lampki. Nad łóżkami półki z książkami, kolorowo. Na drzwiach plakat ze ślicznym niemowlakiem. Gra polska muzyka dyskotekowa. Beata i Kaśka skaczą w skarpetkach po dywanie, Agnieszka leży na tapczaniku./

Kaśka
/wycisza muzykę/
Ufff, mam już dosyć!
/kładzie się na drugim tapczaniku/
Beata
Ja też.
/siada obok Agnieszki/
Agnieszka
Szczęśliwe?
Kaśka
Daj odsapnąć.
Agnieszka
Wasze gusta muzyczne pozostawiają wiele do życzenia. Teraz ja posłucham sobie mojej.
Kaśka
A co to jest, polski rock?
Beata
Pewnie Bethoven.
Kaśka
/czyta napis na kasecie/
Jakieś włoskie nazwisko.
Agnieszko
Tym razem mam ochotę na Vivaldiego.
/słychać „Cztery pory roku”/
Beata
To muzyka poważna.
Kaśka
Ja też jestem poważna, ale czasami lubię udawać naiwną Kozę.
Agnieszka
Świat bez kóz byłby bardzo nudny…
/pukanie do drzwi/

SCENA V

/Do pokoju zagląda matka/

Pawlicka
Dzień dobry, córeczki!
/dziewczyny na jej widok wstają/
Agnieszka
/podbiega i całuje matkę w policzek/
Dzień dobry, jak tam praca ?
Pawlicka
Jakoś się układa. Czy nie macie ochoty na kolację?
Kaśka
Ja nie, ale z chęcią będę ci towarzyszyć przy jedzeniu, nie mogę już słuchać tych Bethovenów!
/puszcza oko do Agnieszki ze zmarszczonym nosem/
Beata
Ja mam ochotę na coś słodkiego.
Agnieszka
Ja jeszcze posłucham muzyki i poczytam.
Pawlicka
A, Paweł dzwoni do ciebie. Musisz odebrać telefon w kuchni, bo wasz aparat się zepsuł.
Agnieszka
Dlaczego nie mówisz od razu?! /wybiega z pokoju/
Kaśka
Kobieta-przeciąg!

SCENA VI

/w kuchni/

Agnieszka
/przy telefonie/
Tak, rozwiązałam.
/wchodzą pozostali/
Na stronie 45 jest zadanie 76. Co? Zrobiłeś je, ciekawe jak ci wyszedł wykres, bo mi coś się nie zgadza. No, dobrze, jutro przed matmą. Tak.
Beata
/do Kaśki/
Zawisła na linii. Teraz przerobią cały materiał z matmy włącznie z powtórką od czasów podstawówki.
Kaśka
/siadają obie/
Agnieszka jest genialna.
Agnieszka
Tak, zupełnie te same problemy były w ósmej klasie.
/Kaśka odwraca się z niedowierzaniem/
Beata
Teraz przejdą do historii.
Kaśka
Poczekajmy, może coś o biologii będzie mówić.
Agnieszka
Tak, ja też uważam, że układ nerwowy nie ma nic wspólnego z oddechowym, musiał się pomylić.
Kaśka
/tak, żeby Agnieszka słyszała/
Podpowiedz jej, aby za pytała go, czy śnią mu się po nocy koleżanki z klasy ?
Agnieszka
/do Kaśki/
Ja wszystko słyszę!
/do telefonu/
Nie, nie do ciebie. Nie, teraz nie mamy warunków na rozmowę /głośniej/, jesteśmy podsłuchiwani! Tak, do zobaczenia.
/odkłada słuchawkę i siada do stołu/
Pawlicka
Beata, wstaw czajnik. /kroi ciasto/ Kupiłam w sklepie szarlotkę. Zaraz powinien być dziadek, więc zjemy ją z herbatą w pokoju.
Agnieszka
/oficjalnie/
Mamo, chciałabym zaprotestować przeciwko podsłuchiwaniu moich rozmów telefonicznych, to jest niezgodne z kartą praw człowieka.
Kaśka
Nie mówiłyśmy o tym podczas analizy regulaminów naszej twierdzy.
Agnieszka
To teraz mówię.
Beata
/szeptem/
Przestańcie się kłócić, mamy ważniejszy problem.
Pawlicka
/wstaje i myje przy zlewie wazonik, do którego potem wkłada kwiaty/
Kaśka
Co się stało?
Beata
Zaraz przyjdzie dziadek.
Agnieszka
Cóż za sensacja.
Beata
I zjemy ciasto w pokoju.
Kaśka
Jezus Maria, przy stole, a stół w kącie!
Agnieszka
Raz kozie śmierć

SCENA VII

/przechodzą do salonu, wszystkie siadają wygodnie, Beata włącza
telewizor/
Pawlicka
Och, kochanie, wyłącz to, mam dosyć hałasu na dzisiaj, jestem wykończona.
Beata
/pokornie/
Może coś obejrzymy? Przecież lubisz seriale.
Pawlicka
Teraz mamy ważniejsze sprawy, o których muszę z wami porozmawiać.
Beata
Ależ mamusiu.
Agnieszka
Tasiemcowe seriale mają ogłupiający wpływ na masową widownię.
Beata
O, odezwała się przeciwniczka telewizji.
Agnieszka
Nie telewizji, ale tasiemcowych seriali.
Kaśka
A może powiesz, jakie ty lubisz?
Agnieszka
Polskie, oczywiście.
Beata
Takie nie istnieją.
Agnieszka
Mylisz się, na przykład „Lalka”.
Kaśka
Ale to nie jest komedia.
Agnieszka
Tylko komedie cię interesu ja?
Kaśka
No pewnie, chcę się bawić!
Beata
I melodramaty
Agnieszka
Najlepsze są polskie seriale i w ogóle polskie filmy, prawda mamo?
Pawlicka
/wstaje/
Jestem za, ale, córeczki chciałabym z wami porozmawiać poważnie .
Agnieszka
/z troską/
Co się stało, mamo?
Pawlicka
/po chwili/
Otóż mamy kłopoty finansowe, to znaczy wasz tato ma kłopoty, a my razem z nim.
Agnieszka
Jak bardzo poważne ?
Pawlicka
Nie mamy zbytu na nasze buty. Wasz ojciec i twój Kasiu wujek miał dzisiaj rozmawiać osobiście z jakimś poważnym kontrahentem włoskim, który wszedłby z nim w spółkę.
Kaśka
Bez tego leżymy?
Pawlicka
Mniej więcej.
Agnieszka
Mamy długi?
Pawlicka
Tak i obawiam się, czy nie stracimy domu.
Beata
Ale mieszkamy tu dopiero dwa lata !
Kaśka
Nie bądź naiwna, wujek, to znaczy tato musiał go pewnie zastawić. Ale z tego wszystkiego jest wyjście.
Agnieszka
Jakie?
Kaśka
To proste. Zaprosić Włocha do domu, dać mu spagetti, przedstawić żonę i wyłożyć sprawę.
Pawlicka
To nie jest takie proste.
Kaśka
Powiedz ciociu, ile trzeba, ja mam życiowe oszczędności i to całe zielone.
Agnieszka
Zwariowałaś, przecież tu chodzi o dużą stawkę, a nie o jakieś tam grosiwo.
Beata
A skąd wiesz, może Kaśka ma dużo pieniędzy? Kaśka, ile tego jest?
Kaśka
No, na mercedesa mi trochę brakuje, ale małego fiata mogłabym kupić sobie natychmiast.
Agnieszka
Żartujesz, tak dużo i to z kieszonkowego?
Kaśka
To jest kieszonkowe od urodzenia. Moja mama wpłaca mi na książeczkę od drugiego miesiąca mojego życia. Dostałam tę książeczkę na osiemnastkę.
Agnieszka
Słyszałaś mamo
Pawlicka
Tak, ale to nie wchodzi w grę.
/dzwonek/
Kasiu, otwórz drzwi, zdaje się , że to dziadek.

SCENA VIII

/Wchodzi dziadek, przystojny siwy starszy pan w garniturze, Beata ustępuje mu miejsce w fotelu./

Dziadek
Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór pierwszym damom świata. /stoi/
Pawlicka
Dobry wieczór tato.
/wstaje i wita go/
Beata
Siadaj dziadku, proszę.
Dziadek
/stoi/
Co za naród, chyba nie chcesz, abym zaraz zasnął?
Agnieszka
Ależ dlaczego masz spać?
Dziadek
Te kanapy i fotele to przecież istne puchowe łoża, w których człowiek zatapia się bez reszty i przesypia życie. Chyba tego nie chcecie? Co za naród śpiochów teraz rośnie
/śmieje się/.
Agnieszka
To może na kanapie ?
Dziadek
/nadal stoi/
Nie, dziękuję. A gdzież to twój Andrzej?
Pawlicka
Ma spotkanie z jakimś Włochem.
Dziadek
/rozgląda się/
Co za naród, czy długo jeszcze każecie mi tak stać? A co to, krzeseł w waszym domu nie ma, Agnieszka?
Agnieszka
/biegnie i podaje dziadkowi krzesło/
Są, są, dziadku.
Dziadek
/siada na krześle na środku pokoju i jest zmieszany, rozgląda się/
Stół wam komornik zajął?
Pawlicka
No właśnie, córeczki, dlaczego nie odstawiłyście stołu na miejsce?
(cisza)
Beata?
Beata
Zapomniałyśmy chyba…
Pawlicka
/wstaje/
Chodźcie, przeniesiemy go z powrotem.
/przenoszą bez słowa, dziadek zasiada przy stole, poprawia się, wyciąga fajkę, jest z siebie zadowolony, zasłania telewizor/
Dziadek
Tnk. /szuka tytoniu/ Oczywiście, fajkę wziąwszy, zapomniawszy tytoniu, trudno. /chowa fajkę/ Więc mówicie, drogie damy, że w szkole po staremu?
Pawlicka
Tak, tato, „Na Zachodzie bez zmian”.
Kaśka
No właśnie, ci nauczyciele są bez serca, nic nie robią, tylko zadają, zadają, zadają.
Agnieszka
A nasza Kasieńka wbrew wszelkim pokusom tego świata tylko się uczy, uczy, uczy.
Pawlicka
Tato, mamy kłopoty.
Beata
No właśnie, więc może pójdziemy odrabiać lekcje?
Dziadek
O i Beatka się uczy. No to idźcie panienki, z Bogiem.
Pawlicka
Agnisiu, przynieś nam ciasto i herbatę, sobie też weźcie.

SCENA IX

/Pokój u dziewczyn; jedzą ciasto, piją herbatę./

Agnieszka
/do Kaśki/
Zjedz jeszcze kawałek, nie żałuj sobie.
Kaśka
/pląsa/
Nie mogę, muszę dbać o linię.
Beata
/przełyka ciasto/
Wszystkie musimy dbać, przynajmniej do czasu,
Kaśka
Dziewczyny, nie uważacie, że jestem seksy?
/przybiera pozę modelki/
Beata
Jaka skromność!
Kaśka
Najważniejsze, że chłopcy uważają mnie za seksowną.
Agnieszka
Szczególnie podczas twoich głuchych występów pod tablicą.
Kaśka
Wcinaj, wcinaj to ciasto, jutro obudzisz się dwa kilo cięższa.
Beata
Nie martw się o nią, tatulo mówi, że Agnieszki organizm spala kalorie, jak zawodowy kolarz.
Kaśka
/przysiada na dywanie/
A wiesz, Beata, w mojej klasie byli chłopcy czynnie uprawiający kolarstwo. Zaprosili mnie kiedyś na osiemnastkę…
Agnieszka
Bo oczywiście kochali się w tobie na zabój!
Kaśka
Nie kochali, lecz kochają. Wyobraźcie sobie, że Janek, jeden kolarz, mistrz okręgowy juniorów, sypał do herbaty pięć łyżeczek cukru! To niesamowite. Więc mówię do niego: „Janusz, spuść z tonu z tym cukrem, bo dostaniesz cukrzycy”, a on na to: „Jutro na treningu zrobimy 150 kilometrów, trzeba mieć co spalać, aby było czym depnąć”.
Beata
Pięć łyżek cukru, to niemożliwe, twój Janek musi nieźle wyglądać?
Kaśka
Coś ty, sama skóra i kości, aż żal na niego patrzeć.
Agnieszka
Żeby tylko nie skończył kariery z zawałem serca albo zbyt wczesnym zgonem jak Chalupczok.
Kaśka
Kto taki?
Agnieszka
Chalupczok, były polski mistrz świata amatorów.
Kaśka
/zrywa się/
Nie straszcie mnie, Janek jest świetny!
Agnieszka
Jeśli się zbytnio forsuje organizm, na przykład uprawiając wyczynowy sport, można szybko się stać młodym starcem.
Kaśka
O, jemu to nie grozi.
Beata
Wszystko w nadmiarze działa przeciwko nam.
Kaśka
Nawet seks?
/mruga tajemniczo/
Beata
Wszystko.
Agnieszka
Kaśka, ty jakoś łatwo kierujesz rozmowę na jeden tor?
Beata
Bo ona jest młoda i chce szaleć.
Kaśka
Oho, staruszka się odezwała! Ledwie rok starsza, a już najmądrzejsza.
Beata
Wiesz, my, kobiety nieco inaczej patrzymy na świat., Natomiast wam, dziewczynom wydaje się, że świat się kończy na dyskotekach.
Kaśka
Nie zniosę dalej tego kazania.
Beata
Agnieszka, zastosuj z nią pogawędkę sokratejską?
Kaśka
Że niby co ?
Agnieszka
Będę ci zadawała pytania, a ty odpowiadaj szczerze, jak w sądzie pod przysięgą, rozumiesz?
Kaśka
Taka tępa to znów nie jestem.
Agnieszka
Czy lubisz dyskoteki?
Kaśka
Jasne!
Agnieszka
Lubisz się wyskakać?
Kaśka
A kto nie lubi?
Agnieszka
Odpowiadaj bez egzaltacji.
Kaśka
Że co?
Agnieszka
Czy prawdą jest, że w większości tańczysz sama?
Kaśka
Takie są tendencje. Wyobrażasz sobie rapowanie z chłopakiem albo techno w parze?
Agnieszka
Więc tańczysz sama?
Kaśka
Tak, ale są spokojne kawałki. Zresztą już mnie nudzi odpowiadać na te głupie pytania. A ty nie tańczysz ze swoim chłopakiem, Beata?
Beata
Tańczę, oczywiście, on świetnie tańczy.
Agnieszka
Z naukowego punktu widzenia taniec został wymyślony po to, aby zbliżać ludzi do siebie.
Kaśka
Nauka, nauka, więc co, mam sobie posmarować klejem krzesło i siedzieć?
Agnieszka
Po prostu twój taniec oddala cię od ludzi, na których ci zależy.
Kaśka
Ale przynudzasz. Boże, ale pokarałeś mnie towarzystwem! Wychodzę stąd!
/wstaje/
Po prostu uciekam stąd!
Beata
/wstaje/
Ja też, chodźmy zaszaleć Kaśka!
Agnieszka
Idźcie pobiegać po mieście i pooglądajcie wystawy sklepowe.
/stoją w drzwiach/
Kaśka
/do Beaty/
Ale ta twoja siostra zrzędzi.
Beata
Agnieszka jest jawnym przykładem człowieka wyczynowo trenującego swój mózg.
Kaśka
Myślisz, że po kryjomu podjada cukier?
Beata
Idę o zakład, że coś przed nami ukrywa.
Agnieszka
/oburzona/
Tak, kilogram cukru pod poduszką!
/rzuca poduszką w ich stronę, Beata i Kaśka ze śmiechem wybiegają z pokoju/

SCENA X

/sypialnia rodziców, łóżko, toaletka z okrągłym lustrem, pod oknem biurko, przy którym siedzi w szlafroku Pawlicka, poprawia jeszcze jakieś prace, przychodzi Pawlicki z łazienki również w szlafroku/

Pawlicki
/zdejmuje szlafrok, kładzie się z prawej strony łóżka/
Nie mam pojęcia, czy stare koneksje mojego ojca na coś się przydadzą, ale może coś się ruszy?
Pawlicka
Zbytnio bym na to nie liczyła.
Pawlicki
Wiesz, Interes z butami jakoś od początku wydawał mi się chybiony.
Pawlicka
Dlaczego, założenia były dobre, ludzie muszą w czymś chodzić.
Pawlicki
Tak, ale widocznie mój towar był nienajlepszej jakości.
(cisza)
A popatrz, przecież wybieram najlepszy materiał i stosunkowo tanią produkcję, więc i buty nie są za drogie.
(cisza)
Widocznie jednak za drogie. Włoch obejrzał nasze wyroby, ale nie chce wejść w ten interes, ma kilka swoich fabryk i szuka zbytu.
(cisza)
Mówił, że mógłby zainwestować we mnie, ale gdybym produkował coś innego.
Pawlicka
Chyba mu się spodobałeś.
Pawlicki
A, będzie, co ma być. Jutro wstanie nowy dzień i przyniesie nowe pomysły.
Pawlicka
Oby.
Pawlicki
A jak tam nasze córeczki ?
Pawlicka
/skończyła pracę i odwróciła się do męża/
Wiesz, te urwisy przesunęły stół pod ścianę.
Pawlicki
Nie podoba im się ?
Pawlicka
/zdejmuje szlafrok i siada na łóżku/
Podejrzewam, że najchętniej pozbyłyby się go z salonu w ogóle.
Pawlicki
Ale nic nie powiedziały?
Pawlicka
Przyszedł dziadek, no i jak zwykle zasiadł do stołu.
Pawlicki
Pod ścianą?
Pawlicka
Musiałyśmy stół przestawić na stare miejsce.
Pawlicki
Właściwie to tylko dla dziadków trzymamy ten stół, jemy przecież w kuchni przy dużym stole.
Pawlicka
No tak, ale gdybyśmy się pozbyli stołu z salonu, dziadek by się obraził.
Pawlicki
Nie chciałby nas odwiedzać. A co ty myślisz o stole ?
Pawlicka
Ten stół już odsłużył swoje i nawet mi przeszkadza.
Pawlicki
Więc jutro się go pozbędę.
Pawlicka
A co postawimy w to miejsce?
Pawlicki
Nie wiem, coś trzeba będzie zaimprowizować.
Pawlicka
Dziadek ma przyjść jutro wieczorem.
Pawlicki
A to bigos.
Pawlicka
/kładzie się/
Ale teraz spać, spać, spać.

SCENA XI

/sypialnia rodziców, Męża nie ma w łóżku, Pawlicka siedzi/

Pawlicki
/wpada w piżamie do pokoju/
Kochanie, miałem sen!
Pawlicka
Będziesz walczył z rasizmem?
Pawlicki
/siada/
Nic ci teraz nie powiem, w każdym razie dzięki Bogu za nasze mądre córeczki!
Pawlicka
/wstaje/
Już pędzisz do pracy?
Pawlicki
Tak, mogłabyś zrobić mi coś do jedzenia?
Pawlicka
/zakłada szlafrok/
Oczywiście.
/idzie w kierunku drzwi/
Pawlicki
Zrób mi też kawy do termosu i kilka kanapek, nie będę miał czasu na obiad. /wybiega do łazienki/
Pawlicka
/zdziwiona/
Termos? To chyba oznacza koniec naszej fabryki obuwia?

SCENA XII

/salon, dziewczyny Kaśka i Agnieszka ubrane i z plecakami szkolnymi wychodzą do przedpokoju, ubierają się, Pawlicka jest w salonie gotowa do wyjścia/

Kaśka
/z flegmą/
Albo jeszcze śpię i niedowidzę albo w salonie nie ma stołu i krzeseł?
Agnieszka
/zawiązuje buta i zerka do salonu/
Rzeczywiście. Mamo, co się stało ze stołem?
Pawlicka
Pośpieszcie się, bo nie zdążymy.
Agnieszka
Mamo, pytałam cię o coś ?
/ubiera lekką kurtkę/
Pawlicka
/stoi w progu salonu/
Zdaje się, że tato go rozkręcił i wyniósł do garażu.
Kaśka
A nie mówiłam raz kozie śmierć!
/zadowolona i gotowa do wyjścia/
Agnieszka
To wygląda na wojnę podjazdową z dziadkiem
Kaśka
Będzie drugi Chocim.
Agnieszka
Raczej sto dni Napoleona..

SCENA XIII

/salon, między kanapą a telewizorem stoi niska ława. Pawlicki siedzi dumny i od czasu do czasu strąca z blatu niewidzialny pyłek. Zrywa nie mgle, biegnie do kuchni, słychać tłukące się o siebie metalowe garnki, po chwili przychodzi do salonu z półmiskiem pełnym owoców i stawia go na ławie, bierze do ręki banana, ale stawia go z powrotem, przygląda się owocom. Słyszy otwierające się drzwi, rzuca się w prawo i bierze do ręki kolorowe czasopismo, udaje, że jest zaczytany/

Beata
O, tatulo, już jesteś? Szkoda, że nie byłeś z nami w teatrze. Mój Adrian był zdegustowany, ale mnie się podobało.
/wchodzą wszystkie panie z dziadkiem/
Pawlicki
/do żony/
Co grali?
Pawlicka
„Wesołe kumoszki z Windsoru” Szekspira, świetna zabawa.
Kaśka
A, co ja widzę, ława?
Beata
Ława?
/wszyscy siadają/
Agnieszka
Gdzie? A, w samej rzeczy. Tato, a co zrobiłeś ze stołem i krzesłami?
Dziadek
/stoi/
Co za naród, a co z naszymi tradycjami? /oburzony/
Pawlicki
Tato, dałbyś spokój.
Dziadek
Tradycją polskiego domu jest wygodny duży stół z krzesłami.
Kaśka
/tym samym tonem/
Na którym można wygodnie leżeć i oglądać telewizję.
Pawlicka
Kasiu, nieładnie wtrącać swoje uwagi takim tonem.
Kaśka
Przepraszam. To może pójdziemy do góry?
(cisza)
Pawlicki
/odważnie/
Nie, słuchajcie moje kobiety, siadajcie wygodnie, ponieważ mam wam coś do powiedzenia. Tato, zechciej choć raz usiąść w fotelu lub na kanapie.
/Kaśka siada na dywanie/
Dziadek
Co za naród, młode pokolenia w ogóle nie mają szacunku do tradycji.
Pawlicka
Ależ tato, siadaj tu na środku. Agnisiu, przesuń się.
/Agnieszka siada na dywanie/
Dziadek
Chyba że na krótko?
/dumny i zadowolony z siebie/
Pawlicki
/stoi/
Otóż moi kochani, pragnę wam przedstawić naszą ławę!
/cisza, patrzą zdegustowani po sobie/
Beata
Nie, nie będę płakała.
Agnieszka
Sto dni Napoleona.
Pawlicki
/bierze banana, rozbiera go i raz gryzie/
Częstujcie się owocami, same witaminy.
/dumny, kładzie banana na ławie/
Kaśka
Ja się odchudzam.
Pawlicka
I to wszystko?
Pawlicki
/udaje, że nie zrozumiał/
Nie, są jeszcze w kuchni.
Pawlicka
Dobrze, więc co z tą ławą?
Dziadek
/z dumą/
Przejdź do rzeczy wreszcie, mój synu.
Pawlicki
A więc powiedziałem już, ta ława jest nasza!
Pawlicka
Cóż z tego?
Agnieszka
Czy mam przez to rozumieć, że zamieniłeś swoje zainteresowania z butów na ławy?
Pawlicki
Dokładnie! Słuchajcie, z dniem dzisiejszym, a właściwie od przyszłego miesiąca rozpoczynam produkcję mebli, ściślej, właściwie ław. Nasza fabryczka obuwia nie dawała nadziei na lepszą przyszłość, dlatego zdecydowałem się na produkcję ław.
Dziadek
I uważasz, że to dobry pomysł?
Pawlicki
Tak. Maszyny już sprzedane, pozostały sprzęt przyda się do produkcji ław i do ich składania z gotowych elementów. Wszystkie umowy z dostawcami podpisałem, zresztą te szczegóły was nie interesują. Najważniejsze, że uniknęliśmy katastrofy. I co, miła niespodzianka?
Pawlicka
Ale to oznacza nowe koszty?
Pawlicki
Nic się nie martw, wszedłem w spółkę z tym Włochem. Jest moim wspólnikiem, on ma kapitał, ja pomysły, ludzi i przede wszystkim ogromny rynek zbytu.
Dziadek
I uważasz, że ludzie to kupią?
Pawlicki
/zadowolony z siebie/
O, ludzie już od lat to kupują, tyle że nie ma produkcji ław w promieniu pięciuset kilometrów!
Kaśka
Znasz się na produkcji mebli wujku?
Pawlicki
Wielkie rzeczy, zobaczcie na nią! /czeka/
No, popatrzcie na nią!
/wszyscy zaglądają na ławę/
I co? Cztery nogi i kawałek deski paździerzowe lub płyty wiórowej, Wielka mi filozofia?!
/cisza, spoglądają po sobie/
Dziadek
Co za naród, już nie ma żadnych świętości!
Kaśka
Mogłeś kupić rozkładaną ławę, którą można podnieść i rozłożyć w taki sposób, że jest duża jak stół, Dziadek byłby zadowolony.
(cisza)
Pawlicki
Dobry pomysł.
Kaśka
Możesz na mnie liczyć z pomysłami.
Pawlicki
Tak, są ławy i ławy.
Beata
I ławeczki.
(cisza)
Agnieszka
/wstaje i podaje ojcu rękę/
Gratuluję tato.
Pawlicki
Dziękuje, córeczko. A pozostałe moje córeczki? /patrzy na Beatę/
Beata
/wstaje, cisza, czekają, aż coś powie, patrzą na nią/
No cóż, mój kochany tatulo jest ławnikiem!
/wybuchają wszyscy śmiechem, gratulują ojcu, ściskają go/

KONIEC ODCINKA 2

Dodaj komentarz