Tylko praca…

Rozdział 40

Filip siedział przed papierami i z komputera Kamila wysyłał ostatnie zlecenia giełdowe. Szczególnie potraktował jeden z funduszy, wysprzedając wszystkie jego akcje. Udziałowcem funduszu była spółka ośmiornica, której kapitał został podzielony na firmy córki. Podział firm na córki, potencjalnie rywalizujące ze sobą, a faktycznie świetnie uzupełniające się, to zjawisko powszechne.
Z publikacji prasowych i analiz internetowych Filip znał inwestorów zagranicznych, którzy zakładali firmy w Polsce. Powiedzmy spółka meblowa „X” produkująca meble, przeniesiona z Danii do Polski zyskiwała na niższych podatkach i tańszej sile roboczej. Ta sama spółka korzystała z firm leasingowych i spedycji niemieckich, a także otrzymywała tanie kredyty z banku belgijskiego. W rzeczywistości zarówno firma leasingowa jak i spedycyjna oraz bank należały do giganta meblowego ze Szwecji- właściciela także spółki meblowej „X”. Pogmatwane powiązania i ukryte na zewnątrz, prawdopodobnie zgodne były z prawem.
Spółka, której akcje wysprzedał, posiadała kilka funduszy powierniczych. Na pierwszy rzut oka nie było to takie wyraźne. W Europie i Ameryce po kilka. Jej trzon stanowiła spółka transportu morskiego, posiadająca ogromne udziały w żegludze śródlądowej. Nie podobała mu się. Jej władze wykazywały niemal zerowy bilans za ostatni kwartał, albo pomyłka, albo celowe działanie. Wyglądało na to, że wkrótce upadnie i może pociągnąć za sobą fundusze powiernicze.
Może się mylił, ale trudno, najwyżej straci. Na tym zakończył swój udział w konkursie, a wyniki miały zostać ogłoszone w połowie stycznia.

Do pokoju wszedł Kamil. Chciał zagrać z Filipem w grę telewizyjną na nowej konsoli.
Na grach z Anią i Kamilem spędzili całe popołudnie. W dobrych nastrojach umawiali się na kolejny dzień na lepienie bałwana. Ania uwielbiała śnieg. Usłyszeli dzwonek u drzwi.
Matka otworzyła drzwi i do mieszkania wszedł komendant. Przyszedł do Filipa.
-Mam dla ciebie dobrą wiadomość- zakomunikował w pokoju, siadając w fotelu.
Dziubińska przysiadła na kanapie, też była ciekawa. Czekali w napięciu. Filip domyślał się, że chodzi o wypadek Luizy i prowadzone wyjaśnienia.
-Niewinna, prawda, to oczywiste?- Spytał.
-Niewinna?- Policjant dał się zbić z tropu.- A, tak, niewinna, ale ja w innej sprawie, chodzi o boks.
amarli z wrażenia.
-Dzwonił do mnie trener klubu, pierwsza liga amatorów, chce cię mieć w składzie.
-Brawo!- Krzyknął Kamil.
-Zaraz, to jeszcze nie koniec. Dzwonili do mnie promotorzy z dwóch zawodowych klubów, pytali czy zechcesz z nimi usiąść do stołu i przedyskutować warunki kontraktu?
-Tak?- Filip zainteresował się poważnie.
-Ale najlepsze zostawiłem na koniec. Trener kadry do lat dwudziestu jeden prosił, abym podał mu twój adres, na początku stycznia prześle ci powołanie.

-Jezu, Filip, to niemożliwe- Dziubińska gratulowała synowi.
Siedzieli i patrzyli z podziwem na Filipa. Ania podeszła do niego i przytuliła się, Kamil klepał go po plecach.
-A nie mówiłem, będziemy mieli mistrza w domu?!
-To ja mówiłam, nie kłam!- Przekomarzała się z nim Ania.
Szczęśliwy dzień dla całej rodziny zakończyli herbatą i sporym kawałkiem ciasta.
Klar został poproszony o zdjęcie kurtki i towarzyszenie im, skoro jest już po służbie i nigdzie się śpieszy.
Dzieci już mocno spały, gdy wychodził i całował w rękę ich matkę.
Filip nie mógł zasnąć. Wysłał sms do narzeczonej z życzeniami spokojnej nocy i rozmyślał.
Reprezentacja to marzenie, które może się zrealizować, ojciec byłby z pewnością dumny z niego. To on był jego pierwszym i chyba najważniejszym trenerem. Dzięki niemu palił się do walki i nie bał się patrzeć w oczy rywalom.
Zastanawiał się, jak potoczyłoby się jego życie bez siatkówki. Gdyby nie treningi i sport, być może zachowywałby się tak, jak jego ojciec w młodości, dopóki nie wyszumiałby się i nie nabroił. Z kolei to trener siatkówki go zauważył podczas jednego z meczy i wziął do drużyny. Gdyby nie to, na przykład gdyby zlekceważył jego grę, nie trenowałby.
Tak, przyznawał w duszy. Sukces to wynik wielu starań, wielu osób. Gdyby zdobył mistrzostwo w boksie, musiałby podziękować wielu ludziom.
Zrobiło mu się żal, że jego kariera siatkarska utknęła w martwym punkcie.
Niektóre kluby krajowe ściągają trenerów i zawodników z zagranicy, a tutaj młodzież nie ma co robić i zbija bąki, nie ma także pracy, w końcu stacza się na margines nie mogąc wyładować swojej pozytywnej energii, realizować marzeń.
Jemu się uda. Tak, potrzebował sukcesu, ciężko pracował latami i teraz nareszcie będzie sukces.
Postanowił, że nie powie jeszcze o tym Luizie. Musiał się zastanowić, czy chce wyjeżdżać na kilkutygodniowe zgrupowania i rozstawać się z nią. Tak, są telefony, Internet, mogą się komunikować, ale to tylko środki techniczne. On musi z nią być, patrzeć na nią, czuć jej bliskość.

Sylwestra spędzali razem. Rodzice wyjechali w norweskie góry do przyjaciół na kilka dni, a Luiza z Sandrą miały dobrze się sprawować. Wyjazd rodziców mógł zostać odłożony lub mogli z niego zrezygnować, lecz nalegała na to Luiza.
Zaprosiła do siebie dwie koleżanki z chłopakami i oczywiście swojego chłopaka.
Mieli do dyspozycji cały dom, kino domowe, domową dyskotekę i lodówkę pełną smakołyków. O północy wystrzelił korek z butelki szampana i składali sobie życzenia. Potem dzwonili do matki Filipa, aby złożyć jej życzenia, wysyłali sms-y znajomym, odpowiadali na telefony.

Dodaj komentarz