Tylko praca…

Rozdział 5

Co roku na zakończenie wakacji władze miejskie organizują piknik pod gołym niebem. Są to zabawy taneczne trwająca całą noc. Wszyscy chętni biorą w niej udział za darmo. Zwykle na piknikach grają różne zespoły muzyczne, są stoiska z watą cukrową i popcornem dla dzieci, a dla dorosłych stoiska z piwem i grillem.
Zabawa tradycyjnie odbywa się koło dawnego kina „Syrena”, które okres swojej świetności ma dawno za sobą. Obok niego jest staw z wyspą pośrodku połączoną z lądem drewnianym pomostem. Na wyspie widoczne są jeszcze ślady szachownicy. Grano tam w szachy o ludzkich wymiarach.
Dokoła podestu i bawiących się dzieci stał jak zwykle tłum dorosłych.
Filip nigdy nie lubił takich zabaw, ale Ania i Kamil uwielbiają cukrową watę. Dla waty musieli tam przyjść po południu, kiedy zabawa rozpoczynała się na dobre. Na drewnianym podeście przygotowanym specjalnie na tę okazję bawiła się już ochoczo gromada dzieci.
Ania zaczęła tańczyć z dziećmi, a Kamil z młodszymi kolegami z podwórka urządzał gonitwy dokoła i pomiędzy tańczącymi.
-Kamil, pozwól na chwilę!- Filip zawołał po jakimś czasie brata.
Kamil nie słyszał go z powodu głośnej muzyki i nie reagował. Filip musiał więc podejść do niego i złapać go za koszulkę.
-Co jest?!
-Kamil- Filip schylił się do uszu brata- nie uważasz, że jesteś za stary na bieganie pomiędzy dziećmi?! Chcesz kogoś potrącić?!
-Co, nie wolno biegać?!- Nie dosłyszał.
-Właśnie, przestań biegać, bo jeszcze jakiemuś dziecku zrobisz krzywdę!
Gdy odwrócił się od Kamila, chciał zrobić krok, ale spostrzegł leżącą na deskach dziewczynkę. Podszedł do niej i pomógł jej wstać. Była w wieku Ani i Filipowi zdawało się, że gdzieś już ją widział.
Przykucnął przy dziewczynce i chusteczką higieniczną wytarł jej poobijane i brudne kolanka.
-Masz tu chusteczkę, powycieraj nos i policzki.
-Dziękuję.- Dziewczynka wołała kogoś i pobiegła w stronę tłumu.- Luiza!
Zszedł z drewnianego podestu i rozglądał się za Anią. Martwił się o nią, bo młodsi chłopcy zamiast tańczyć biegali po całym podeście i potrącali wszystkich, a były tam dzieci całkiem małe i nieporadne. Na szczęście Kamila wśród biegających nie było.

Filip poczuł nagle, że ktoś go dotyka za łokieć.
-Przepraszam, chciałam podziękować, że zająłeś się moją siostrą!
-Nie ma za co!- Chłopak odwrócił się do nieznajomej, której oczy skądś znał.
Dziewczyna podziękowała i stała obok. Filip zerknął na nią spod oka. Była ubrana na sportowo, w krótkie spodenki i różową koszulkę z kołnierzykiem bez rękawów.
Na pewno nie była z Wołczyna, znałby ją.
Wyglądała bardzo ładnie i jakoś tak dojrzale. To go onieśmielało. Miał ochotę poznać ją.
-Ty jesteś Luiza?!- Przekrzykiwał muzykę.
Kiwnęła potakująco głową i uśmiechając się do niego.
-Filip!- Przedstawił się i podał jej rękę.
-Bardzo mi miło!- Odpowiedziała.

Kiedy na niego spojrzała mówiąc, że jej miło, coś się z nim stało. Jego dłoń nie chciała wypuścić jej dłoni. Luiza też nie spieszyła się z zabraniem swojej. Głośna muzyka to świetne usprawiedliwienie, aby spowolnić ruchy ciała i przysuwać się do siebie z powodu złej słyszalności.
Słuchali muzyki i patrzyli na podest z bawiącymi się dziećmi.
Filip zapomniał o całym świecie, bił się z myślami i szukał jakiegoś sensownego pytania, które mógłby zadać nieznajomej. Czuł, że powinien to zrobić jak najszybciej, póki stoją obok siebie.
Znowu na nią zerknął kątem oka. Była piękna. Tak, podobała mu się bardzo.
Sytuacja stawała się napięta. Rozpaczliwie szukał jakiegoś tematu do rozmowy.
-To jest twoja siostra!?- Wystrzelił głupio wskazując na dziewczynkę, którą wcześniej podniósł z podestu.
Kiwnęła potakująco głową.
-Jak ma na imię?!- Spytał.
Nie usłyszała pytania lub je zignorowała. Przez chwilę patrzył na nią, ale zrezygnował z dalszego indagowania nieznajomej, aby sobie nie pomyślała czegoś złego. Widocznie nie chce z nim rozmawiać.
Zarozumialec- tak ją ocenił i już u niego przepadła. Dziewczyny myślą, że jak już któraś jest ładna, to wszystko jej wolno, a chłopaków mogą owijać sobie wokół palca.
Obraził się i postanowił więcej nawet na nią nie patrzeć.
Przez chwilę milczał i rozglądał się za Kamilem. Młodszy brat stał z kolegami i o czymś rozmawiali, gestykulując przy tym dość żywo.
Odwrócił głowę w stronę nieznajomej po raz ostatni, ale w taki sposób, żeby na nią nie patrzeć. Prawdopodobnie spoglądała teraz na niego, ale on odważnie ignorował to i patrzył się w nieokreśloną przestrzeń.
Wraz z powiewem wiatru z jej strony poczuł jakiś inny zapach, który sprawiał mu przyjemność.

Ruszył, chociaż sam nie wiedział, dokąd i po co. Chciał po prostu odejść z tego miejsca, gdzie stała dziewczyna.
-Już idziesz?- Usłyszał za sobą głos Luizy, ale to nie mogło być do niego, w każdym razie zignorował to pytanie.
Nie odwracał się, starał się nie myśleć o niej, z każdym krokiem był coraz bardziej zagubiony i nie wiedział, co się z nim dzieje.

Bezwiednie nogi zaprowadziły go w okolicę Kamila i jego kolegów.
-Zbieraj się Kamil, idziemy do domu, już po ósmej!- Mówił nieobecnym głosem.
Stał tyłem do drewnianego podestu i nie mógł widzieć, co tam się dzieje. Patrzył ślepo przed siebie na staw, ale niczego nie widział, niczego nie rozumiał.
Kamil zawołał Anię i posłusznie szli za Filipem, który po chwili wpatrywania się przed siebie ruszył pomiędzy ludźmi w stronę domu.

Z dala patrzyły za nim niebieskie oczy dziewczyny, której nie znał.

Dodaj komentarz